poniedziałek, 7 marca 2011

(Ad)notowana Alicja w półświatku metra

W tytule podwójny żart słowny, nawiązujący do wielu znaczeń zwrotu angielskiego "underground" - pod ziemią, metro lub światek przestępczy. Manuskrypt "Alicji" powstał w 1864r. a pierwsze metro  otwarto w  1845r. w Brooklynie, ale londyńskie linie otwarto dokładnie rok po powstaniu "Alicji", w 1865r.  A dlaczego "adnotowana"? Może zacznę od początku.
W poprzednim tygodniu zakupiłam sobie dwie książki alicjowe. Pierwsza prezentuje się następująco:

 Alice Adventures under Ground,
Oneworld Classics Ltd., 2010,
ISBN 978-1-84749-095-7  

W oryginale wygląda o niebo lepiej, skan nie oddaje złoceń liter oraz pięknej czerwieni (ach ach!) okładki. Książka jest o tyle ciekawa, że jest to reprint publikacji z 1886r. wydanego przez Macmillan faksymile rękopisu "Alicji" Lewisa Carrolla z 1864r. (który później rozwinął on w "Alice's Adventures in Wonderland", opublikowany po raz pierwszy w 1865r.).W pierwszej wersji opowieści nie ma  m. in. postaci Kapelusznika oraz sceny z księżną i dzieckiem. Strona śródtytułowa wyglądała tak:


Widzimy dookoła tytułu piękną floraturę. 

A początek tekstu przedstawia się jak niżej:
 
Strona tytułowa informuje nas, iż rysunki (w liczbie 37) wykonał sam autor.
Z ciekawostek jeszcze:  wierszyk o ojcu Williamie recytowany przez Alicję na prośbę Pana Gąsienicy oraz towarzyszący mu rysunek:


Jak widać mamy tutaj poziomy układ stron. Piękne wydanie i aż wzruszenie ściska za gardło, że można zobaczyć kopię rękopisu i odręczne pismo Lewisa Carrolla. A oto jak prezentowała się w rękopisie ogoniasta opowieść:
Czyż nie cudnie zgrabny ogonek? Carroll dla uzyskania pięknej pętelki na końcu odwrócił tekst do góry nogami.


A teraz wyjaśnijmy sekret adnotacji. Na początek obrazek:

  Lewis Carroll, Martin Gardner,
The Annotated Alice. The Definitive Edition. Alice’s Adventures in Wonderland and Through the Looking-Glass,
Penguin Books, 2001,
ilustracje: John Tenniel,
978-0-140-28929-9

Tom zawiera tekst obu części przygód Alicji, z zamieszczonymi obok, na szerokich marginesach, adnotacjami autorstwa Martina Gardnera. Adnotacje owe to uwagi odnośnie pochodzenia zwrotów, nawiązania do opisanych pod różnymi postaciami bajkowymi prawdziwych osób oraz ciekawostki dotyczące innych okoliczności powstania tekstu. Wygląda to mniej więcej tak: 



Ogon, jak widzimy, taki sobie, ale przynajmniej pięcioskrętny. Widoczne są po obu stronach adnotacje. Jest tam m. in. ciekawa uwaga, że ta opowieść jest przykładem wiersza symbolicznego, gdzie forma jest podobna do treści. Wymieniono licznych pisarzy, którzy tworzyli w tym duchu. Dodatkowo znajdujemy coś zaskakującego: otóż w 1989r. dwóch nowojorskich studentów odkryło, iż wiersz ogonowy Carrolla ma budowę zwaną przez Anglików "tail rhyme", gdzie jeden z wersów jest długi, a kolejny krótki. Gdyby przedstawić to graficznie otrzymalibyśmy prawie kształt myszy:
Warto na koniec zaznaczyć, że książka jest ostatecznym rezultatem badań i dociekań Martina Gardnera, które zawarł najpierw w "Annotated Alice", a następnie w "More Annotated Alice". Obecne wydanie łączy obie powyższe i zostało nazwane w podtytule "The Definitive Edition".

4 komentarze:

  1. "Ach jak zdumiewająco! Coraz zdumiewającej!"
    Trafiłam na tego bloga kilka dni temu i zaglądam tu codziennie nie mogąc się nacieszyć! Sądziłam, że tylko ja mam manię zbieractwa Alicji. U mnie w domu normą są takie dialogi jak ten:
    - Znalazłam następną książkę o Alicji. Muszę ją zamówić!!
    - Przecież już masz Alicję.
    - Tak, ale nie mam tego konkretnego wydania!
    Mogłoby się wydawać -jaki jest sens posiadania iluśtam egzemplarzy książek, skoro to jedna i ta sama powieść. Któż to zrozumie? Dlatego przeogromnie się cieszę, że jest ktoś podobny w tej dziedzinie do mnie. Że nie jestem w tym sama. Dziękuję za tego bloga!

    OdpowiedzUsuń
  2. O, jak cudnie! Szalenie pokrewna (pokrętna?) dusza! Jak mi miło, że nie jestem sama! :-)
    Zapraszam na herbatkę (szaloną) jak najczęściej! I proszę również o konstruktywną krytykę :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie teraz wpadłam na herbatkę (szalenie szaloną) i jakże miło, że nikt mnie nie przegania tak, jak Zając i Kapelusznik Alicję :)
    Pozwolę sobie też pokomentować starsze Pani notki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Skomentowałam komentarze :-) Zapraszam wciąż :-)

    OdpowiedzUsuń