czwartek, 13 kwietnia 2017

Zabójca czasu

Drugi tom przygód Alicji oraz jego adaptacje nie cieszą się tak wielką popularnością jak część pierwsza i są, szczerze mówiąc, bardzo słabo powszechnie znane. Wyznam szczerze, że sama też nie znam "Po drugiej stronie lustra" tak dobrze, jak "Przygód Alicji w Krainie Czarów". Wciąż planuję zająć się porównywaniem polskich przekładów tego tomu i ciągle odsuwa się to w mglistą, nieokreśloną przyszłość.

Dziś jednak będzie o dwóch dziełach oscylujących wokół drugiej książki Lewisa Carrolla o Alicji czyli o dwóch utworach inspirowanych książką angielskiego matematyka. Mowa o




czyli filmie (raczej nie nazwałabym go adaptacją czegokolwiek) oraz inspirowanym filmem kalendarzu na 2017 rok. Wyznam z ręką na sercu, że film nie znajduje się w mojej kolekcji i raczej się to nie zmieni, a kalendarz sprezentowałam sobie tylko dlatego, że kosztował ułamek oryginalnej ceny (bowiem rok 2017 już trwa od ponad 100 dni) i przyda mi się do pewnego celu.

Alicja po drugiej stronie lustra (DVD)
(Alice Through the Looking Glass)
reż. James Bobin
scen. Linda Woolvierton
muz. Danny Elfman
zdj. Stuart Dryburgh
wyst. Mia Wasikowska, Helena Bonham Carter, Anne Hathaway,
Sacha Baron Cohen, Johnny Depp, Richard Armitage
USA, 2016


Film mnie nie zachwycił. Zdecydowany przerost formy nad treścią - wielka machina efektów specjalnych i wizualnych uruchomiona do poparcia mdławych banałów, które można streścić w dwóch zdaniach:
- Bądź sobą bez względu na opinię innych,
- Rodzina jest najważniejsza.

To trochę tak, jakby użyć armaty do zabicia muchy - można, ale po co marnować tyle prochu?
I przede wszystkim - po co w to mieszać Lewisa Carrolla? Tym bardziej, że treść filmu ani jednym zdaniem - dialogu czy akcji - nie zahacza nawet o "Po drugiej stronie lustra" Lewisa Carrolla. Wykorzystano tylko carrolowskie postaci, dodając także nowe, np. Czas. Wszystko, co oryginalne w drugiej opowieści - nowe postaci (Tweedledee i Tweedledum, Dżabersmok, tu: Dżeberzwłok) i akcja (walka Alicji z Dżabersmokiem itd.) pokazano już w pierwszym filmie, dlatego pozostało tylko wymyślić coś zupełnie nowego. I mamy wydumana opowiastkę o tragedii rodziny Kapelusznika.

Ciekawostką jest fakt, że tym razem Tim Burton nie wyreżyserował filmu, a jest jego producentem. To był mój drugi seans i znowu film mnie nie zainteresował (przy pierwszej projekcji ziewałam z nudów i czekałam na koniec).

Film może być prawdziwym zabójcą czasu. Za to kalendarz pomoże go raczej oswoić:

 
 Alicja po drugiej stronie lustra 2017 [kalendarz]
tekst: Urszula Pitura, Natalia Galuchowska,
zdjęcia: Łukasz Krytkowski Zielony Kombinat, Karolina Izdebska,
Steve Collins (CC BY 2.0), Chechevere (CC BY 3.0)
Wydawnictwo Zielona Sowa, Warszawa 2016
ISBN 978-83-8073-111-0

Warto podkreślić, że kalendarz nie jest wydawnictwem przetłumaczonym, ale powstał w naszym kraju. W środku znajdziemy m. in.



odniesienia do jednego z głównych tematów filmu czyli czasu w klimacie XIX wieku
(wyklejka okładki)


dziwne porady i inspiracje


strony do kolorowania (znowu motyw czasu)



przepisy kulinarne i porady dotyczące wystroju stołu i pokoju


coś dla moli książkowych: miejsce na listę ulubionych książek, listę czytelniczą na najbliższy czas czy wykaz pożyczonych książek


strony kalendarza (tygodniowa), obok miejsce na notatki.


Ponadto m.in.:
- porady ogrodnicze,
- miejsce na postanowienia noworoczne,
- ciekawostki na tema Lewisa Carrolla i jego książek,
- miejsce na plany na święta Bozego Narodzenia,
-  ciekawostki na temat wątku szachów,
- opis gier karcianych inspirowanych filmem,
- przelicznik rozmiarów ubrań i butów, miar i wag, BMI,
- strefy czasowe,
- krótkie (jednostronicowe) rozmówki angielskie, włosokie, niemieckie i hiszpańskie
i inne informacje.

Polecam zagorzałym alicjofilom i nie tylko, z uwagi na to, że kalendarz ma duży potencjał jako notatnik i podręczny mini-informator.

sobota, 4 lutego 2017

Mini klasyka maksi autorstwa

Od pewnego czasu, przeglądając różne polskie tłumaczenia literatury dziecięcej, nie mogę wyjść z podziwu nad kreatywnością polskich wydawców. Czegoż to oni nie zrobią dla "dobra" polskich małych czytelników: skracają tekst, wycinają kontrowersyjne fragmenty, omijają dyskusyjne tomy w serii wydawanych książek, zmieniają imiona głównych postaci, zmniejszają ilustracje, zamieniają ich strony (lustrzane odbicie) czy publikują czarno-białe zamiast w kolorach itd. Wszystkie te praktyki są zastanawiające, wzbudzają chęć protestu albo chociaż niezgodę i wątpliwości. Najbardziej jednak zdumiał mnie pomysł, który zrealizowało Wydawnictwo Olesiejuk w jednej z wydanych przez siebie "Alicji": 

Alicja w Krainie Czarów i Po drugiej stronie lustra
il. Martina Peluso
opracowanie tekstów dodatkowych Vic Parker
tł. stron 310-320 Weronika Śliwiak-Motak 
Wydawnictwo Olesiejuk, 2016 
seria Mini Klasyka
ISBN 978-83-274-4310-6
tekst oryginalny: Lewis Carroll
tytuł orygnału: Alice's Adventures in Wonderland & Through the Looking-Glass

Alicja w Krainie Czarów - strony 6-227
tytuł oryginału: Alice au pays des merveilles
adaptacja na język francuski: Natalie Chalmers
tł. na podst. wersji francuskiej: Wioletta Gołębiewska

Po drugiej stronie lustra - strony 228-309
skrócona wersja utworu Lewisa Carrolla
tytuł oryginału: Illustrated Alice
adaptacja: Lesley Sims
tł. Katarzyna Dmowska
streszczenie rozdziału VII: Barbara Szymanek

WIERSZYKI
str. 186-187, 190: Antoni Lange 
(wierszyki pochodzą z wydania książki Lewisa Carrolla: Ala w krainie czarów, tłum. Maria Morawska, Gebethner i Wolff, 1927 - tekst zaczerpnięto z domeny publicznej)

str. 30-31, 103 (pierwsza zwrotka), 198, 217-218, 234, 253-255, 277, 294: Katarzyna Dmowska
(wierszyki pochodzą z książki Lesley Sims: Ilustrowane przygody Alicji w Krainie Czarów i Po drugiej stronie lustra, Wydawnictwo Olesiejuk)

str. 51, 80-81, 103-104 (druga zwrotka), 126, 178-180, 188, 273, 298: Basia Szymanek
(wierszyk "Staryś, ojcze Williamie" i rymowanki od str. 273 pochodzą z książki Lesley Sims:
Ilustrowane przygody Alicji w Krainie Czarów i Po drugiej stronie lustra, Wydawnictwo Olesiejuk)


To nie żart - powyżej widać cały opis bibliograficzny tej książki, przepisany z odwrotu strony tytułowej, bowiem na samej stronie tytułowej widnieje tylko tytuł książki i nazwisko ilustratorki. Konia z rzędem temu bibliotekarzowi, który zmieści ten opis w katalogu elektronicznym! Jest to kolejny przyczynek do tematu jak mało wiarygodnych informacji zamieszczają czasem wydawcy na okładce i stronie tytułowej, a bibliotekarze nieświadomie przepisują. Jest zatem tylko jeden sposób, by zweryfikować uzyskane pośrednio informacje o ksiażce - wziąć ją we własne dłonie i zobaczyć na własne oczy.

Wracając do powyższego tomu: wydawca polski zrobił coś paskudnego - wykupił prawa do oryginalnego wydania, które zawiera oryginalny tekst Carrolla (sprawdziłam!) i zastąpił oryginalny tekst polskimi tłumaczeniami adaptacji obu części, zaś przekłady wierszy pochodzą z dwóch różnych tomów: drugiego chronologicznie tłumaczenia polskiego oraz użytej już wcześniej adaptacji:

Reasumując:
- na okładce widnieje bezzasadnie nazwisko Lewisa Carrolla, bowiem to nie jego tekst zamieszczono w polskim tłumaczeniu książki, tylko tłumaczenia adaptacji dwójki autorów: Lesley Sims oraz Natalie Chalmers,

- książka liczy, podobnie jak jej angielski oryginał, aż 320 stron, co nawet przy kieszonkowym formacie sugeruje pełen tekst obu utworów, co jest nieprawdą,


- cały polski tekst tej książki to praca łącznie aż pięciorga polskich tłumaczy (włączając tłumaczkę dodatków na końcu tomu) czyli: Wioletty Gołębiewskiej, Katarzyny Dmowskiej, Antoniego Lange, Barbary Szymanek oraz Weroniki Śliwiak-Motak,

- pierwsza część przygód Alicji: Alicja w Krainie Czarów zajmuje w tym tomie aż 227 stron, natomiast Po drugiej stronie lustra tylko 81 stron, zamieszczono także ciekawe dodatki na ostatnich 10 stronach;

- na końcu woluminu znajdziemy eseje zebrane pod nazwą Tło opowieści: notkę o autorze z ciekawostkami z jego życia, wzmiankami na temat tematyki wiktoriańskich książek dla dzieci, łamigłówkach i grach zamieszczonych w tekście przygód Alicji, inspiracji i źródeł pomysłów Carrolla oraz o pierwowzorach sparodiowanych w książce wiktoriańskich wierszyków, notce o ilustratorce oraz quizie na temat opowieści o Alicji a także kilka pomysłów do napisania własnej opowieści,
- książka zawiera, podobnie jak w angielskim oryginale, bardzo ciekawe 22 ilustracje Martiny Peluso - włoskiej ilustratorki, która ma na swoim koncie także oprawę graficzną i prace do kilkudziesięciu innych książek dla dzieci, m.in. do baśni braci Grimm, Baśni Andersena czy Heidi - wydanych oryginalnie zarówno we Włoszech, jak i w Anglii.

Jej prace są bardzo charakterystyczne:

 Księżna, kucharka i dziecko


Pan gąsienica siedzi na muchomorze


Zwariowana herbatka; na stole między innymi: tort, grzanki z dżemem, konfitura truskawkowa, muffinki i ciastka; każda filiżanka w innym kolorze i o innym kształcie


Entliczek i Pentliczek oraz Alicja


 
 Humpty Dumpty i Alicja


Alicja w towarzystwie Królowych: Białej i Czerwonej

Jak widać wyżej Alicja jest brunetką! Poza samymi ilustracjami Martina Peluso stworzyła całą oprawę graficzną tomu, łącznie z obramowaniem każdej strony, ramkami do nazw rozdziałów, ilustracjami na stronie tytułowej, spisie treści oraz wspomnianych wyżej esejach na końcu tomu.
Więcej prac artystki oraz informacji o niej samej, jej pracach i książkach znaleźć można na stronie jej bloga.

Bardzo ciekawe wydanie, polecam gorąco. Wygodne i przyjemne w lekturze dzięki podręcznemu formatowi, gładkim kartkom, oprawie graficznej i miękkiej oprawie. Ogromnie więc żal, że nie towarzyszy temu wszystkiemu przekład tekstu samego Lewisa Carrolla...

sobota, 23 lipca 2016

Habituacja Alicji

Bardzo się cieszę, że wreszcie doczekaliśmy się polskiego wydania książki z ilustracjami młodej hiszpańskiej (katalońskiej?) ilustratorki mieszkającej w Barcelonie. Mowa o artystce nazywające się Julia Sarda. Książkę o Alicji z jej pracami wydał Olesiejuk:

Alicja w Krainie Czarów
(Alice au pays des meweilles [powinno być merveilles])
tekst Lewis Carroll
adaptacja na język francuski Natalie Chalmers
tłumaczenie na podstawie wersji francuskiej Wioletta Gołębiewska
wierszyki: 
Antoni Lange (tekst pochodzi z tłumaczenia "Ala w krainie czarów", tł. Maria Morawska, wiersze Antoni Lange, Gebethner i Wolff, 1927);
Katarzyna Dmowska oraz Basia Szymanek (teksty z książki Lesley Sims "Ilustrowane przygody Alicji w Krainie Czarów")
ilustracje Julia Sarda
Wydawnictwo Olesiejuk, Ożarów Mazowiecki 2016
ISBN 978-83-274-3066-3


Wbrew informacji na okładce oraz stronie tytułowej i przedtytułowej to nie jest tekst Lewisa Carrolla, tylko adaptacja (autorstwa Natalie Chalmers), zresztą to także napisano. Choć przyznać trzeba, że na pierwszy rzut oka, a nawet przy lekturze, nie jest to aż tak ewidentne, ponieważ adaptacja jest bardzo bliska oryginałowi - równie obszerna, bez skrótów, zachowuje układ i podział tekstu na 12 rozdziałów. Jednakże zauważalny jest brak wiersza o "złotym popołudniu" na początku tomu. Tłumaczenie książki wydaje się być warte bliższego przyjrzenia, zajmę się nim wkrótce.

Polskie wydanie książki jest wiernym przedrukiem (w znaczeniu - wierności graficznej) francuskiego wydania opublikowanego przez Fleurus Editions w 2013r., oczywiście w polskim przekładzie, łącznie ze skopiowaniem serii. Nie od rzeczy będzie zauważyć, że wydawca z błędem zapisał oryginalny tytuł książki: Alice au pays des meweilles (zamiast merveilles).

Najważniejsze są jednak ilustracje. Julia Sarda widzi Krainę Czarów tak:


























bardzo ciekawa kompozycja - Alicja i Kot z Cheshire w ciemnym lesie, w czymś w rodzaju cylindrycznego prześwitu; Kot dominuje i patrzy na nią z góry z dwuznacznym uśmiechem, 
Alicja nie wydaje się być zadowolona; na pierwszym planie kwiaty w formie makówek (halucynacja?) a w głębi drzewa obrośnięte hubami


Alicja na większości ilustracji wygląda na przestraszoną, wstrząśniętą, smutna, wyczerpaną lub zdegustowaną. Wydaje się, że te uczucia, bliskie szokowi, wywołuje w niej Kraina Czarów i jej mieszkańcy.


























zwróćcie uwagę na gwałtowny ruch Szalonego Kapelusznika (którego stopa w bucie przywodzi na myśl nóż) i Zająca Marcowego, skutkujący pobitą zastawą pod stołem skontrastowany z bezruchem i zaskoczeniem Alicji, która jakby nie wiedziała, co tu robi


Każda kolejna rozmowa, postać czy sytuacja wywołuje w niej wymienione wyżej silne emocje, tak jakby dziewczynka, poddawana procesowi habituacji (przyzwyczajenia się do powtarzających się bodźców przez osłabienie reakcji fizjologicznych, emocjonalnych i poznawczych) w kwestii niezwykłości i szaleństwa oraz nonsensu, wciąż miała problem z adaptacją do obfitującego w nie środowiska. Wydaje się być bierna czy zmęczona oraz zszokowana.




























Jedyną ilustracją (poza okładkową), na której bohaterka się uśmiecha, a nawet chichocze, jest  powyższa praca, na której patrzy znacząco w oczy flaminga, który - tak jak ona - wygina się, buntując się przeciwko absurdalnemu wykorzystaniu go do gry. Alicja również buntuje się przeciwko spostrzeganiu jej przez spotkane postaci jako atrakcji, przerywnika czy niespodzianki czyli sprowadzaniu jej do roli czynnika rozrywkowego.





























ciemno, ponuro i wietrznie - dorosła Alicja czyta dzieciom pod drzewem, gdzie sama czytała w dzieciństwie.


Na ostatniej pracy artystki Alicja, w wyobrażeniu siostry, jako dorosła osoba czyta dzieciom, być może wspominając własną dziecięcą przygodę w Krainie Czarów.




























Na początku każdego z rozdziałów zamieszczono małą, prostą ilustrację odwołującą się do jego treści.


Julia Sarda na początku swojej drogi artystycznej zdobywała doświadczenie, pracując w studiu Disneya. Jej prace, wykonane w programach graficznych, mają charakter ilustracji odręcznych oraz bardzo tradycyjną formę i w swoim klimacie nawiązują do wspomnień z dzieciństwa ich autorki, z towarzyszącymi jej baśniami i książkami dla dzieci. W palecie barw dominują szarości, brązy, ciemna zieleń i granat, stwarzające klimat niesamowitości i teatralności. Ilustracje są bardzo klimatyczne, oryginalne i niepokorne, a także niewygładzone i bardzo niedisneyowskie.

Artystka stworzyła także prace do takich książek, jak Tajemniczy ogród, Mary Poppins, Charlie i fabryka czekolady czy Czarnoksiężnik z Krainy Oz. Żywię ogromną nadzieję, że zobaczymy także kolejne prace artystki w polskich przekładach tych książek. Może Wydawnictwo Olesiejuk się skusi? :-)

sobota, 9 lipca 2016

Dublerka Alicji czyli Nikola w Krainie Czarów

Alicja zachorowała. A może po prostu wyjechała na wakacje. Tak czy inaczej w jej roli w opowieści zastąpiła ją inna dziewczynka. Nie wierzycie? Spójrzcie:

Alicja w Krainie Czarów
(Alice nel paese delle meraviglie)
tł. Pamela Lange
red. Krzysztof Wiśniewski
il. Magic Press
Wydawnictwo Olesiejuk, Ożarów Mazowiecki 2015
ISBN 978-83-274-3455-5


Jak nietrudno się domyślić książka jest adaptacją opowieści o Alicji. W rzeczywistości to jednak tylko mylne pierwsze wrażenie, w środku znajdziemy bowiem coś tak odległego od oryginalnego tekstu, że, moim zdaniem, należałoby uznać to za inną historię. Krótka (34 strony) opowieść, składająca się z kilkudziesięciu (41) zdań opowiada o dziewczynce o imieniu Alicja, która nudząc się lekturą książki bez obrazków i dialogów zauważa przebiegającego obok Białego Królika zerkającego na kieszonkowy zegarek. Historia wydaje się znajoma, prawda? Potem jednak zaczyna się z nią dziać coś przedziwnego, jakby ktoś przeczytał tylko początek oryginalnej książki o Alicji, a potem pamiętając z jakiegoś filmu czy adaptacji kilka postaci i miejsc akcji próbował z niej sklecić jakąś opowieść.

Zatem czytamy:



























Alicja rozmawia z drzwiami (czyżby wpływy animacji Disneya, gdzie Alicja rozmawia z klamką u drzwi?) i dzięki ich niezwykłym właściwościom (mowa ludzka) stwierdza, że znalazła się w Krainie Czarów (ciekawe, wydaje się bardziej, że to właściwość baśniowa).

Potem wypiła napój z buteleczki, zmniejszyła się i przeszła przez drzwiczki do ogrodu, gdzie spotkała Białego Królika, który zaprosił ją do swego domu. Tam zobaczyła buteleczkę (co ciekawe - na ilustracji oprócz butelki widnieje także szkatułka (!) z ciastkami, o której w tekście nie ma ani słowa), z której się napiła i dzięki temu zaczęła rosnąć (a poprzednio zmalała, hmm). Wpadła w rozpacz i wypłakała kałuże łez. 

Następnie po kolejnym łyku znowu się zmniejszyła (bardzo ciekawe) i wraz z Białym Królikiem poszła do ogrodu, gdzie poznała różne postaci (ilustracja prezentuje tu żółwia, pingwina, orła w napoleońskim mundurze i jakieś zwierzę, którego nie umiem jednoznacznie zaklasyfikować).

Potem dziewczyna prosi Pana Gąsienicę o pomoc w odzyskaniu swego rozmiaru i uzyskuje radę dotycząca grzyba. Po czym

























poznaje Szalonego Kapelusznika, Marcowego Zająca i Susła. I wtedy



























nie wiadomo skąd na podwieczorku pojawiają się niedźwiadek i borsuk (?).


A potem Alicja uderza Królową Kier (która nie wygląda na Kier, ponieważ ma na ubiorze symbole wszystkich kolorów kart) piłką krokietową.


























Zostaje skazana i prowadzona jest na szafot (!), gdy się budzi.


Powstaje pytanie: po co tytułować książkę "Alicja w Krainie Czarów", skoro to nie jest ani tekst oryginalny, ani adaptacja, tylko dziwaczna impresja na temat, a w zasadzie inna opowieść. Nie lubię adaptacji "Alicji...", ale rozumiem, że takowe istnieją i wszystko jest w porządku, dopóki przedstawiają (skrócone i okrojone, ale jednak) przygody Alicji. Dlaczego autor powyższego tomu - ach, prawda, książka nie ma autora, co mnie specjalnie nie dziwi -  nie tylko nie podpisał się pod tekstem, ale pożyczył sobie tytuł książki o innej treści, stylu i znaczeniu? Czy książka nie mogłaby nosić tytuł "Nikola [Julia, Pamela, Sandra] w Krainie Czarów"? Mogłaby, ale nie nosi. Zgadnijcie dlaczego. Mam w tej kwestii pewne przypuszczenia.

wtorek, 28 czerwca 2016

Kolor wygrywa czyli cztery karty i atu

Dziś zagram czterema kartami, a w zasadzie kodeksami z kartami. Szał kolorowankowy, wciąż obecny w popkulturze, nie ominął również Krainy Czarów i dziewczynki, przeżywającej tam przygody. Naliczyłam co najmniej dziewiętnaście kolorowanek inspirowanych dziełem Lewisa Carrolla wydanych w krajach anglojęzycznych (nawiasem mówiąc - wiecie, że jest także książka kucharska z Krainy Czarów?! po angielsku, oczywiście). W Polsce na razie ukazały się cztery tego typu publikacje, a dokładnie - pięć. Może jednak wszystko po kolei. Cztery asy w rękawie:



A teraz może rozegrajmy tę partię po kolei. Pierwsza była, zdaje się Tennielowska Alicja:

Alicja w Krainie Czarów. Księga kolorowanek (Alice Adventures in Wonderland. A Colouring Book)
z oryginalnymi ilustracjami Johna Tenniela, [projekty i dodatkowe ilustracje Eliz Hüseyin]
fragmenty tekstu Lewisa Carrolla w tłumaczeniu Ewy Tarnowskiej
nazwy postaci [oraz fragmenty wierszy] za Maciejem Słomczyńskim
Wydawnictwo Olesiejuk, Ożarów Mazowiecki 2016
ISBN 978-83-274-4161-4


Bardzo klasyczna w formie i treści kolorowanka została oryginalnie opublikowana, co nie powinno nas zdziwić, przez Macmillan Children's Books w 2015r. Wydawnictwo to opublikowało pierwsze (i wiele kolejnych) wydań "Alice's Adventures in Wonderland" (z czarno-białymi pracami Johna Tenniela) oraz późniejszą, skróconą autorską wersję książki dla młodszych czytelników "Nursery Alice" (z ilustracjami w kolorze) a także zbiorcze wydanie kilku skróconych historii dla dzieci (również kolorowo ilustrowane). W różnych wydaniach zmieniał się kolor sukienki Alicji. O tym i o innych ciekawostkach przeczytamy na końcu tomu w "Historii ilustracji do «Alicji w Krainie Czarów». Na okładce zamieszczono także krótkie biogramy autora i ilustratora książki. Drobne zmiany w układzie ilustracji oraz projekty z wykorzystaniem prac Tenniela przygotowała Eliz Hüseyin.

Popatrzmy na kilka przykładowych stron:
 





Warto dodać, że dziwacznością tego tomu jest zachwiana chronologia - po kilku początkowych, spodziewanych scenach, zamieszczono kadry (ilustarcje) z końca książki. Nie wpływa to mimo wszystko na odbiór całości, ponieważ fragmenty tekstu powybierano tak, że tworzą luźne, niepowiązane ze sobą sceny historii.

 
Drugie zagranie - wykładamy karty na stół:

Alicja w Krainie Czarów. Antystresowa kolorowanka
oryginalne ilustracje Johna Tenniela 
Wydawnictwo Olesiejuk, Ożarów Mazowiecki 2016
ISBN 978-83-274-4335-9


Wydawnictwo Olesiejuk ponownie wykorzystało część użytych wcześniej (w widniejącej wyżej kolorowance) ilustracji Tenniela, dołożyło kilka nowych i opublikowało jako pracę autorską. Wykorzystało nawet te same fragmenty tekstu, dokonując kosmetycznej zmiany graficznej stron. Jeden z przykładów poniżej (warto porównać z widniejącą nieco wyżej reprodukcją strony):



Inne karty tej kolorowanki:

























ilustracje z wierszem o starym ojcze Williamie -  nie w całości i - co dziwne - nie od początku





Moim zdaniem ta publikacja jest najbardziej zachowawcza, standardowa i najmniej interesująca z całej czwórki. Jej zalety to, jednakże, prostota i zachowana chronologia. Tutaj jednak także ilustracja i fragmenty tekstu tworzą odrębne, niepowiązane ze sobą sekwencje.



Gra nabiera rumieńców - oto ful:

Alicja w Krainie Czarów. Niezwykłe kolorowanki z plakatem do ozdobienia (Alice in Wonderland)
na podstawie książki Lewisa Carrolla
adaptacja tekstu Valeria Manferto De Fabianis
ilustracje Fabiana Attanasio
tłumaczenie Barbara Szymanek
Wydawnictwo Olesiejuk, Ożarów Mazowiecki 2016
ISBN 978-83-274-4464-6
 

Tym razem tom jest przedrukiem wydania włoskiego spod znaku wydawnictwa De Agostini Libri, a dokładnie ich White Star Kids, które ukazało się w bieżącym roku. Wolumin posiada kilka oczywistych zalet - ilustracje, specjalnie do kolorowanki stworzyła młoda artystka, Fabiana Attanasio, początkowo twórczyni komiksów, obecnie autorka kolorowanek, m.in. "Piotrusia Pana" czy "Królewny Śnieżki". Na początku tomu przeczytamy pięciostronicową adaptację tekstu Carrolla, autorstwa Valerii Manferto De Fabianis (zabawna zbieżność brzmieniowa imienia ilustratorki i nazwiska autorki tekstu, prawda?), a strony do kolorowania znajdziemy już bez tekstu. Cieszy prostota ilustracji oraz ciekawe pomysły ilustratorki:

























































Bardzo podoba mi się pomysł z Alicją rosnącą i malejącą - przypomina kolekcję matrioszek :-) Martwi mnie jednak momentami zbytnie inspirowanie się artystki filmem Tima Burtona. Popatrzcie na dwa ewidentne przykłady:

























Kapelusznik - za bardzo, jak na mój gust, przypomina Johnny'ego Deepa



























a kogo wam przypomina Królowa Kier? Właśnie...

Do tomu dołączono także ogromny (95 cm x 65 cm) plakat do pokolorowania i powieszenia na ścianę lub inne powierzchnie płaskie, przedstawiający kilka najważniejszych postaci :




I wreszcie - as w rękawie, atu, poker królewski i co tam tylko chcecie. Zachwycająca:

Podróż do Krainy Czarów. Magia kolorowania (Escape to Wonderland. A Colouring-book Adventure)
tekst: cytaty z "Przygód Alicji w Krainie Czarów" Lewisa Carrolla, wydanie pierwsze 1865r.
przekład: Natalia Galuchowska
ilustracje: Good Wives and Warriors
Wydawnictwo Zielona Sowa, Warszawa 2016
ISBN 978-83-7983-798-4


Ten tom to cudo! Wydana w poprzednim roku publikacja Penguin Books kryje ciekawe prace autorów określonych jako Good Wives and Warriors

Wydawca polski popełnił ciekawy błąd tłumacząc skąd wzięły się cytaty - nie pochodzą one z "Przygód Alicji w Krainie Czarów", wydanie pierwsze 1865r. tylko z "Alice's Adventures in Wonderland" wydanie pierwsze 1865r., ponieważ:
1. pierwsze polskie wydanie książki (znane nam) ukazało się dopiero w 1910r.,
2. miało ono inny tytuł - Przygody Alinki w krainie cudów,
3. jego tłumaczką nie była Natalia Galuchowska tylko Adela S.,
4. Natalia Galuchowska nie opublikowała (według mojej wiedzy) żadnego przekładu książki Carrolla na język polski zatem tłumaczyła teraz z wspomnianego pierwszego wydania oryginału angielskiego.

Kolorowanka odkrywa przed nami inteligentną rozrywkę artystyczną, wymagającą nieco namysłu i prowokującą do poszukiwań skojarzeń graficznych i kulturowych. 

Zaczyna się od stron ciekawych:




przez bardzo pomysłowe (napis z dymu "Who are you?"):



po flirtujące z popkulturą aluzje (tu do zupy Campbell w ujęciu Andy'ego Warhola)

zupa nibyżółwiowa


mozaikowe perseweracje (Kot z Cheshire)



albumy z ilustracjami z gabinetów osobliwości czy ludzkich oryginałów (hybrydy) pokazywanych na jarmarkach albo nawiązanie do teorii Gestalt:



aż po hołdy dla innych artystów - tutaj dla włoskiego malarza z XVI w. Giuseppe Arcimboldo (Arcimboldi), tworzącego portrety z elementów martwej natury:



Dużo tutaj także alegorii i symboliki. Piękna i mądra rozrywka! Bardzo polecam.


                



Żywiąc stałą i uporczywą odrazę do wątków i nawiązań dotyczących nieumarłych (wampirów, zombi i innych kreatur) wspomnę tyko, że ukazała się także kolorowanka "Koszmar Alicji w Krainie Czarów", określana jako "tylko dla dorosłych". Jako że nie zamierzam jej ani zdobywać, ani prezentować - zainteresowanych odsyłam tutaj.